Siemano Dzieciaki! Gdybym zapytał Was co łączy skity obecne od lat na rapowych krążkach, filmiki w opcji Q&A publikowane na kanałach najpopularniejszych YouTube-rów z serią tekstów "Czego nie warto wiedzieć o rapie" na RBB? To proste, każda z powyższych aktywności stanowi tylko i aż wypełnienie dla treści podstawowej. Nie boję się do tego przyznać bo nie jestem hipokrytą. Ponadto częstotliwość tych tekstów jest rzadsza niż rzadsza, a zakładka "Beka!" od dłuższego czasu wieje nudą więc nie marudź tylko łap dziesięć najbardziej "gorących" niusów z polskiego rap podwórka. Nie polecam, elo!
RECENZJA: Matis i DJ Lem "Getto umysłu"
Siemasz! Zupełnie bez znaczenia jest fakt, że "Getto umysłu" miało premierę w zeszłym roku. Praktyka na RBB jest taka, że jeżeli wygrzebie jakiś kozacki album nawet z obrośniętych gęstym kurzem lat dziewięćdziesiątych, którego dotychczas nie słyszałem (mało prawdopodobne) to również sieknę recenzję. A co! Kiedyś już o tym pisałem, także bez dubli. Matis to original rudeboy ze Świętego Miasta, reprezentant CentrumStrony, z którą wygrał pierwszą edycję ŻywegoRapu. Mocny zajawkowicz, MC i producent w jednej osobie wspierany przez DJ Lema puszcza w eter boombap rodem z lat dziewięćdziesiątych, który buja jak siemasz. Zapachniało stara szkołą? I słusznie! Sprawdzaj...
RANKING: 33 najdroższe rapowe płyty CD | 2016
ANKIETA SŁUCHACZA #13: Jakub "Grędziu" Gręda
Rap kolekcjonerzy baczność! Oto na RBB wjeżdża najnowsza ankieta słuchacza, której tym razem poddał się Grędziu. Postać nietuzinkowa, od kilkunastu lat aktywnie związana z kulturą hip hop, kolekcjoner rap kaset i winyli, tancerz. Jak sam o sobie mówi "Urodziłem się, by tańczyć. Tańczę by latać". Wysoce utalentowany oraz utytułowany człowiek, miłośnik 'starej szkoły', który jak mało kto poznał moc słowa 'zajawka' i poświęcił swoje życie pasji. Kilkukrotny Mistrz Świata i kilkunastokrotny Mistrz Polski, po prostu Grędziu! Zapraszam!
RECENZJA: Kolorofonia "Podziemny kanał, co..."
Kwiecień 2016. Raport z pierwszej linii frontu. Rap jest coraz trudniej definiowalny, dynamiczny przyrost ochotników do walki z mikrofonem w dłoni znacząco obniżył morale oraz poziom wyszkolenia naszych jednostek. Ilość w nieznacznym stopniu przełożyła się na jakość. Tymczasem popkulturowy oponent coraz mocniej depcze nam po piętach skutecznie stosując podstępną "medialną sieczkę". Wśród poborowych próżno szukać następców najwybitniejszych dostojników rapowego oręża. Prawdę mówiąc większość z nich nie sprostała fali, amatorzy. Co gorsza weterani coraz mocniej odczuwają deficyt amunicji, a ich kondycja na polu bitwy pozostawia wiele do życzenia. Wróg jest coraz bliżej, czy jest jeszcze nadzieja?
RECENZJA: Pluto "Wschód i zachód"
#
BTN,
Cocolino Gang,
Endi,
NSH,
Pejdżer,
Pluto,
recenzja,
Wschód i zachód
My, ludzie, społeczeństwo, naród, cywilizacja tępych dzid. Niczym bezmózgie bydlęcia daliśmy narzucić sobie pseudowartości i wkręcić w sztucznie montowane konflikty między dobrem, a złem, czarnym, a białym, miłością, a nienawiścią. Kto jest kim? Gdzie prawdziwy Polak, a gdzie Europejczyk? I kto finalnie zarządza tą szuflandią? Bekę cisną z nas opór kiedy widzą jak plujemy na siebie jadem, nie otrzymując w zamian nic. No chyba, że parę groszy miesięcznie jak masz kryjana i tęgą bidę na chacie. Dlatego ustawiałbym nas dziesiątkami w szeregu i grupowo wymierzał soczystego liścia na odmuł w nadziei, że choć nieliczni otworzą oczy. Dlaczego o tym piszę? Na bloki wjechał Pluto z nowym materiałem. To symboliczny kop na mordę dla wszystkich zamulonych. Nie, nie jestem wszechwiedzącym zadufanym we własnej dupie mentorem. Po prostu "za dużo widzę i czasami mi rozsadza głowę" dlatego o tym piszę.
RECENZJA: Flaszki i Szlugi "Nareszcie"
5! Długo myślałem nad tym jaką formę nadać recenzji poświęconej tak oryginalnej rzeczy jak "Nareszcie" FiS. Nie chciałem robić tego tak po prostu, zwyczajnie. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że mógłbym tutaj uskuteczniać dowolnej maści bełkot, mianując go tekstem dla ambitnych z pozorowanym drugim dnem oraz ukrytymi pseudometaforami. Czytając to, nie zrozumielibyście ani słowa ale paradoksalnie to ja zasiadłbym na przysłowiowym piedestale jako ą, ę "niezależny twórca". Skłamałbym gdybym napisał, że początkowo testując ten materiał nie miałem podobnych odczuć. W rezultacie myślę, że udało mi się dokopać do sedna sprawy po drodze otwierając kilka zamków. Fakt, niektóre z nich... wytrychem.
RECENZJA: Polska Wersja "Notabene"
Siemasz! Pisząc recenzję "Powrotu do przeszłości" PW przeszło dwa lata temu nie przypuszczałem, że ten album 'zostanie ze mną' aż po dziś dzień. Tymczasem dwadzieścia sześć miesięcy później Jano i Hinol na stałe zagościli na mojej playliście trwale wpisując się do kanonu stołecznych rap klasyków. Tak się teraz porobiło, że w życiu częściej aniżeli na premiery płyt czekam, aż zobaczę mojego syna po pracy lub przyjdzie wiosna, przyszła. Tym razem było nieco inaczej. Przeciągająca się premiera "Notabene" i mocne single promujące album powodowały we mnie coraz większy głód rap nagrań spod szyldu PW oraz co gorsza mimowolny wzrost oczekiwań co do tego projektu. I o ile nerwowe przebieranie nogami przypomniało mi sentymentalne, złote lata rodzimej rapgry, to rosnące wymagania mogły w efekcie okazać się odpowiednikiem góry lodowej, na której swoją przygodę zakończył Titanic.
RECENZJA: Synowie Rapu "Spowiedź bliźniaków"
#
Alfred,
Massey,
Michu,
Pirat,
recenzja,
Spowiedź bliźniaków,
SPR,
Synowie Rapu,
Sztyku,
W.B.U.
Ile prawdy, ile pudrowanego bajkopisarstwa, a ile najczystszego pod słońcem farmazonu jest na rapowych krążkach od mainstreamu po podziemie? Zastanawiałeś się kiedyś czy łykasz to hurtem jak stare baby cukier w promocji z dyskontowych półek? Wiem, czasami naprawdę trudno to wyczuć. Te teledyski, groźne miny, hajs, dupy, narkotyki, fury, kominiarki, swagi, rurki i chuj wie co jeszcze potrafią zbić słuchacza z pantałyku. Sam nieraz dałem się nabrać i pewnie gdybyśmy znali prawdę nasze playlisty mogłyby zmienić się nie do poznania. Dlaczego o tym piszę? Bo rapgra choć wyposażona z zasady w określony kodeks moralny (#prehistoria) coraz bardziej przypomina dancing w remizie strażackiej lub co gorsza kiermasz, gdzie nieważne co i jak byle szybko opierdolić fanty. Jestem tym zmęczony... Synowie Rapu na odmułę? Zobaczymy...
RANKING: 50 najlepszych rap tracków na trening
RECENZJA: Lesuaff "After party"
Siemasz! Premiera październik 2014, recenzja luty 2016. O.C.B. - zapytasz. Objaśniam, wyjaśniam. Otóż na "After party" Lesuaffa trafiłem pod koniec minionego roku więc w praktyce ten termin traktuję jako swoiste 'otwarcie'. Zresztą jakież znaczenie ma ta data, skoro z morza przeciętności wyłowiłem perłę? Tymczasem na scenie podaż kilkukrotnie przewyższa popyt, a skutkiem ubocznym tego zjawiska jest między innymi ból dupy, który mam wiedząc jak wiele wartościowych LP przechodzi mi koło nosa w natłoku tego badziewia. Pstryk, recenzję będę pisał, a Ty będziesz czytał... do końca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









