Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat byłem na bardzo wielu koncertach rapowych ale jeden szczególnie utkwił w mojej pamięci. Rok jakoś 2006, Sokół i Jędkęr zagrali wówczas w białostockim Gwincie pod szydłem WWO rzecz jasna. Była to trasa grana po wydaniu dwupłytowego albumu "Witam was w rzeczywistości" plus "Życie na kredycie". Klub pękał w szwach, a sam koncert był wyśmienity, z resztą ten skład w tam tamtym czasie prezentował się zdecydowanie najlepiej na żywca. Co więcej, dopełnieniem ówczesnych wydarzeń była flaszka zrobiona z Wojtkiem Sokołem, którego jak wiecie ceniłem i cenię bardzo wysoko. Skąd ta retrospekcja? - zapytasz. Michał Kisiel grał wtedy support, bardzo dobry support. Tamtej nocy usłyszałem go po raz pierwszy...
Fat Brutal Sound, brzmienia z piekła rodem
Ileż to razy człowiek szukał świeżych inspiracji muzycznych i nowych brzmień na drugim krańcu świata z przekonaniem, że wszystko co nasze zostało już dawno sprawdzone, a prędzej zaskoczy mnie pogoda w sierpniu, aniżeli jakieś samorodne talenty skitrane gdzieś w podziemiu. Tymczasem nie musiałem nawet ruszać tyłka z miasta, żeby doświadczyć czegoś nowego, alternatywnego mocnego brzmienia opartego na najczystszej zajawce i chęci tworzenia. Wszystko to za sprawą Fat Brutal Sound, czyli raperów, którzy mimochodem wymykają się oklepanym schematom dając słuchaczowi muzykę w opcji 2.0. Energia, emocje i pasja? Zdecydowanie tak, za długo w tym siedzę, żeby dać się nabrać. To autentyk. W efekcie szczera chęć wspierania lokalnej sceny i kilkugodzinna wizyta u chłopaków w Hades Studio były inspiracją do napisania tego tekstu. Za dużo jest łajna na polskiej scenie, żeby obok takich projektów przechodzić lekceważąco.
Rapu różne oblicza #5 "Pocztówki z miasta B."
W listopadzie minionego roku publicysta Jacek Żakowski komentując wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA powiedział, że "każdy ma swój Białystok". Tymi słowy Pan redaktor chciał podkreślić wpływ amerykańskiej prowincji na ostateczny wynik wyborów prezydenckich. Trudno jednoznacznie ocenić ile w powyższym stwierdzeniu było ignorancji, złych intencji czy też zwykłego chlapnięcia ozorem. Odbieram to raczej jako efekt uboczny stereotypów i niechlubnych łatek od wielu lat dość skutecznie przyklejanych zarówno Stolicy Podlasia jak i całemu regionowi. Z czysto marketingowego punktu widzenia dobrym posunięciem była reakcja Prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, który zaprosił Pana Jacka na "prowincję". Koniec końców nie mam pewności czy Pan Redaktor odwiedził północny-wschód Polski. Nie mniej jednak gdyby zdecydował się na taki wyjazd sugeruję uważać na niedźwiedzie polarne spacerujące ulicami Białegostoku. No cóż... nie pozdrawiam.
RECENZJA: Egon "Szyfry ulic"
Siemasz! Białostocka scena od lat ma silną pozycję w rodzimej rapgrze i bez wątpienia stanowi jej integralną część. Taki stan rzeczy utrzymuję się w dużej mierze dzięki długoletniej działalności NON Koneksji. Nie podyskutujesz. I pomimo, że Egon przebywa obecnie na emigracji to jest i będzie kojarzony ze stolicą Podlasia. Dziś na tapecie "Szyfry ulic" - debiutanckie solo doświadczonego już przecież rapera. Uwaga! Będzie recenzja!
RECENZJA: NON Koneksja "Tylko dla prawdziwych"
Subskrybuj:
Posty (Atom)



