Kwiecień 2016. Raport z pierwszej linii frontu. Rap jest coraz trudniej definiowalny, dynamiczny przyrost ochotników do walki z mikrofonem w dłoni znacząco obniżył morale oraz poziom wyszkolenia naszych jednostek. Ilość w nieznacznym stopniu przełożyła się na jakość. Tymczasem popkulturowy oponent coraz mocniej depcze nam po piętach skutecznie stosując podstępną "medialną sieczkę". Wśród poborowych próżno szukać następców najwybitniejszych dostojników rapowego oręża. Prawdę mówiąc większość z nich nie sprostała fali, amatorzy. Co gorsza weterani coraz mocniej odczuwają deficyt amunicji, a ich kondycja na polu bitwy pozostawia wiele do życzenia. Wróg jest coraz bliżej, czy jest jeszcze nadzieja?
