RECENZJA: Żurek & DJ K1 "Zlepek wypadków"

5! Kamień rzucony z impetem w domek z kart, który rozjebuje się w mgnieniu oka, a gra zaczyna się od nowa widzę jako metaforyczny odpowiednik narodzin, życia i śmierci oraz związanych z tym zmian. Prawdopodobnie nic mocniej nie wpływa na dotychczasowy ład lub nieład życiowy, obraną hierarchię wartości i potrzeb aniżeli narodziny dziecka lub śmierć bliskiej osoby. Początek i koniec. To jednocześnie trudna, czasami bolesna, a przy okazji najbardziej rzetelna weryfikacja nas samych i osób, które mamy lub mieliśmy w swoich kręgach. Potrafi wzmocnić i zbudować człowieka na nowo lub pozbawić ikry, przybić do podłoża i trzymać tam krótko. Sentymenty, które odzywają się w życiu co chwile...


RECENZJA: Żurek "stylSTYL"

Osiedle, blokowisko, dzielnia, dystrykt czy rewir? - nie ma większego znaczenia jak zowiesz swoje najbliższe terytorium. Ważne natomiast, że wspomniane miejscówki stanowią integralny element rodzimych metropolii, miast i miasteczek. To małe autonomie wyposażone między innymi we własną walutę, hierarchię wartości, dialekt i dress code. Żyjące często własnym życiem, nierzadko spychane na margines społeczny są siedliskiem arcyciekawych ludzkich historii. I kiedy to piszę z tyłu głowy słyszę "Bloki szare identyczne bryły, spuścizna socrealistycznej kiły, gdzie byś nie pojechał osiedla są takie same, dzieci bloków bierzmy co nam obiecane". Żurek wziął sprawy w swoje ręce dając blokom zupełnie świeży Towar. Napisałem recenzję...


RANKING: 69 najlepszych numerów na melanż

Serwus! Ustawiłeś się ziomkami na klasyczne melo u siebie na kwadracie? Dzielnie skompletowałeś cały ekwipunek ale w ostatniej chwili orientujesz się, że nie masz żadnej nuty na wieczór?! Przecież Familiady nie będziecie oglądać... no chyba, że te bekowe fragmenty na YouTube ale to zupełnie Cię nie ratuje. Nie bój nic, wszakże od czego jest Rap Biznes? - zapytam retorycznie. Dziś, jutro, zawsze specjalnie na Twoją domówkę sześćdziesiąt dziewięć numerów gorących jak lato w Tybecie specjalnie na Twoją domówkę. Odstaw ten browar! Booom.... łap te linki!


RECENZJA: Sarius "Blisko leży obraz końca"

Dawno temu był 1000, wczoraj zaskoczył Żyto, a dziś z buta wjeżdża Sarius. Nie wiesz co chodzi? Miasto Częstochowa, bynajmniej nie święte w ostatnim czasie. Rodzimy rap na częstochowskich osiedlach ma się doskonale. Pomimo, że od czasów kultowego "Się przyjęło" 1000 minęło półtorej dekady rap zajawka na południu kraju nie gaśnie. Nawet jeśli słuchacze mogą narzekać na deficyt legalnych produkcji ze Świętego Miasta, to zdecydowanie na plus wpisuję klimat i charakter tamtejszych rapsów. Porównałbym to zjawisko do radomskiej sceny. Kiepska sytuacja gospodarcza i stopa bezrobocia (przekraczająca 20%) zmienia się wprost proporcjonalnie do poziomu tamtejszych MC's. Mówiąc krócej: im w mieście biedniej tym rapują lepiej. Wróćmy do meritum, Sarius to 21-letni bokser junior, który przy wsparciu DJ Eproma zadebiutował LP "Blisko leży obraz końca". Uwaga będzie recenzja!

Pamiętacie czy już zapomnieliście?

Ziomeczku, scena się rozwija... bity coraz lepsze, nawijki co rok to poziom wyżej... tylko raperów więcej niż słuchaczy. Ale kto by się tym przejmował. Ta pędząca naprzód niczym kolej Transsyberyjska polska scena dostarcza nam tak dużą liczbę nagrań, że nie sposób sprawdzić już nawet 30% z nich. I nie mówię tu o jednorazowym odsłuchaniu na YouTube, a o oldskulowych skatowaniu danego albumu od pierwszej do ostatniej sekundy trzysta razy. Zupełnie jak w starej szkole na walkmanie. Mogę przyrównać to do 2002 roku, kiedy całe moje osiedle czekało na premierę drugiego WWO "We własnej osobie". PROSTO czując atmosferę wyczekiwania zimą puszcza singiel "Moda", który jeszcze bardziej pogłębia muzyczny apetyt na dobrą produkcję. I w końcu... jest album. Kurwa co się wtedy działo "Damy radę", "Mówisz i masz" czy "Nie bój się zmiany na lepsze" słychać było wszędzie. To tego stopnia jarał nas ten album, że grając na podwórku z zośkę podłączyliśmy jamnika do latarni kiedy po raz kolejny padły w nim baterie. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek później czekałem tak na jakiś album. Chyba nie...

Dlatego dziś wrzucam Wam gorącą listę niezniszczalnych kawałków z czasów mniej lub bardziej odległych, które zdecydowanie wpisały na stałe w polską kulturę hip-hop. A wy "pamiętacie czy już zapomnieliście?"