5! Od pewnego czasu raperów z naszego podwórka zacząłem wkładać do dwóch różnych szuflad paradoksalnie nadając im ten sam tytuł - oczekiwanie. W pierwszej przegródce ledwie kilka ksywek, niemal pustostan. Druga? Druga wypchana jest po brzegi i powoli przestaje się domykać. O co cho? Na jednych projekty nie mogę się doczekać, a w kontekście tych drugich czekam aż dadzą sobie spokój i schowają mikrofon w futerał. Tak uczciwie postawiona sprawa pozwala z jednej strony wyostrzyć optykę i w natłoku premier łowić rzeczy wartościowe. A z drugiej zaoszczędzić ewentualne nerwy oraz ukrócić negatywne emocje powstałe przy okazji sprawdzania singla jednego z "odrzuconych" wykonawców. Aha, Pajac należy do tej mniej licznej grupy, zdecydowanie. Dlatego też cieszę się, że wraca z nowym materiałem.
ANKIETA SŁUCHACZA #16: Piotr Jędrzejewski
Rap ma różne oblicza. Od tego mainstreamowego, podanego na tacy, będącego w dużej mierze synonimem bełkotu coraz mniej różniącego się od popowej sielany. Przez coraz liczniejszy zastęp utalentowanych, acz wciąż niedocenianych typów, którzy stojąc w opozycji do wyżej wymienionych rapo-popo-tworów są niemal na straconej pozycji. Aż po lokalnych zajawkowiczów, którzy latami budują tę kulturę od podstaw w najlepszym wypadku otrzymując propsy w zamian, bo przecież nie flotę. Piotr "Jędrzej" Jędrzejewski - autor bloga poświęconego radomskiej scenie od lat z pasją przekopuje lokalne podwórko budząc nie tylko mój szacunek. Tym większe jest moje zadowolenie, kiedy mogę przedstawić Wam Piotra jako respondenta kolejnej odsłony AS. Miłej lektury.
RECENZJA: KęKę "Trzecie rzeczy"
5! Jeżeli sukces rapera zmierzymy sumą sprzedanych płyt, odtworzeń na tubie czy lajków na społecznościowych to KęKi stanowi ścisłą czołówkę, co istotne zupełnie zasłużenie. To jest ta komercyjna, najbardziej wymierna i niemal całkowicie policzalna część rapowego rzemiosła. Ale jeżeli oczami wyobraźni spojrzę na sumę emocji i bezcennych refleksji, które towarzyszą odbiorcom jego rap nagrań, niezliczone grono ludzi niezwiązanych na co dzień z rapgrą, którzy widząc Piotrka na szczycie Olisu skumają w końcu, że rap to nie tylko Gang Albanii oraz pozytywne emocje na twarzy moich bliskich, którzy widzą jak "Trzecie rzeczy" dystansują mnie od problemów życia codziennego to wiem, że mamy do czynienia z... albumem roku, różą która wyrosła na betonie czy też wierszami tak charyzmatycznymi, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Niepotrzebne skreślić, tylko po co? Napisałem recenzję, przeczytasz?
RECENZJA: Lesuaff "After party"
Siemasz! Premiera październik 2014, recenzja luty 2016. O.C.B. - zapytasz. Objaśniam, wyjaśniam. Otóż na "After party" Lesuaffa trafiłem pod koniec minionego roku więc w praktyce ten termin traktuję jako swoiste 'otwarcie'. Zresztą jakież znaczenie ma ta data, skoro z morza przeciętności wyłowiłem perłę? Tymczasem na scenie podaż kilkukrotnie przewyższa popyt, a skutkiem ubocznym tego zjawiska jest między innymi ból dupy, który mam wiedząc jak wiele wartościowych LP przechodzi mi koło nosa w natłoku tego badziewia. Pstryk, recenzję będę pisał, a Ty będziesz czytał... do końca.
WYWIAD: Pajac "Każdy numer jest do bólu szczery"
RECENZJA: BoKoTy "Nie trzeba mnie namawiać"
Radom to słowo klucz w kontekście dzisiejszej recenzji. Dla sporej części społeczeństwa lokalizacja owiana złą sławą i częsty powód do beki. Czytaj lek na kompleksy miejskiej klasy średniej, która spędza sobotnie przedpołudnia polując na przeceny w Biedrze, a wieczorem haha z Mariolki w Publicznej. No kurwa... nie powiesz mi, że tak nie jest. Jak ja widzę Radom? Raz. Kopalnia rapowych talentów, Dwa. Miasto zagadka ze specyfiką nie do podjebania. Natomiast co do samych Bokotów to EPka sprzed dwóch lat narobiła mi smaka na dobre rzeczy, na tyle, że wpisałem ten materiał na listę pozycji obowiązkowych. A jako, że deficyt czasu wolnego dokucza coraz bardziej na RBB trafiają tylko tytuły nieprzypadkowe. Czaisz? Jadziem!
RECENZJA: KęKę "Nowe rzeczy"
Siemasz! Kiedy KęKę robi "Rzeczy" scena oblewa się rumieńcem wstrzymując oddech na samą myśl o nowych zwrotkach z Radomia. Słuchacze z ciekawości, raperzy z zazdrości, a PROSTO triumfuje. Czempionat Piotrka stał się faktem po debiucie, teraz Kę mógł zrobić to lepiej lub w 'najgorszym' wypadku utrzymać wysoki poziom z poprzedniego LP. Innej opcji nie widzę, nie tutaj. Jako, że jestem rap blogerem na 1/8 etatu koło nosa przechodzi mi masa recenzji, albumów i nagrań ale nie ten, nie to. "Chodźta ze mną, dziewczyny rzućta wszystko, na te kilkaset sekund wśród wrażych mord i błysków". Udanej lektury życzę.
WYWIAD: Kotzi "Niełatwo w Polsce być kimkolwiek"
Siemasz! Niezwykły to dzień bo i gość wyjątkowy. Reprezentant Radomia - Kotzi, a właściwie powinienem napisać Kocur, 1/3 składu BoKoty, wartościowy MC i niezwykle uprzejmy człowiek. Porozmawialiśmy między innymi o nagrywkach, grach komputerowych i planach na przyszłość. Krótko tytułem wstępu bo wyjątkowo nie ja tu jestem dzisiejszym bohaterem. Zapraszam więc do lektury!
RECENZJA: Kotzi "Rapdom"
Piąteczka! Wszystkiego dobrego w Nowym 2014 roku. Jak mawia mój ziomek "abyśmy za rok doczekali". Pamiętasz? Ostatnio pisałem o reprezentancie Radomia imieniem Kękę? Minął ponad miesiąc... płyta mi się trochę osłuchała i póki co trafiła na półkę. Co nie znaczy, że zmieniłem zdanie na temat tego typa, nic podobnego - podbijam "Kękę to kozak!". Dlatego też postanowiłem podążać radomskim tropem. Na "Takich rzeczach" kilka razy przewinęła się ksywka Kotzi - coś tam kojarzyłem tą postać z Bandy Unikat, a ostatnimi czasy z gościnnej zwrotki na solówce Siwersa. Myślę... sprawdzę czy kolo wypuszcza jakieś produkcję solowe. Anusz... będzie strzał jak z Kękę. Pah! Pah! W google leci hasło "kotzi radom", a wyszukiwarka poprawia mnie na "kotzi rapdom". Mam cię! - pomyślałem. Skracając, dziś album Kotzi/Luckyloop "Rapdom" leży tuż obok mnie kiedy skrobię ten tekst. A z Kotzim "jeździmy" furką już dobre dwa tygodnie. Uwaga! Będzie recenzja!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







