RECENZJA: Polska Wersja "Notabene"

Siemasz! Pisząc recenzję "Powrotu do przeszłości" PW przeszło dwa lata temu nie przypuszczałem, że ten album 'zostanie ze mną' aż po dziś dzień. Tymczasem dwadzieścia sześć miesięcy później Jano i Hinol na stałe zagościli na mojej playliście trwale wpisując się do kanonu stołecznych rap klasyków. Tak się teraz porobiło, że w życiu częściej aniżeli na premiery płyt czekam, aż zobaczę mojego syna po pracy lub przyjdzie wiosna, przyszła. Tym razem było nieco inaczej. Przeciągająca się premiera "Notabene" i mocne single promujące album powodowały we mnie coraz większy głód rap nagrań spod szyldu PW oraz co gorsza mimowolny wzrost oczekiwań co do tego projektu. I o ile nerwowe przebieranie nogami przypomniało mi sentymentalne, złote lata rodzimej rapgry, to rosnące wymagania mogły w efekcie okazać się odpowiednikiem góry lodowej, na której swoją przygodę zakończył Titanic.


RECENZJA: TZWM "Archiwum"

Siemasz! "Co się dzieje wokół? Co się dzieje wokół? Ganja i prawdziwy rap prosto z bloków". Ciach i po recenzji mogłoby być właściwie. Żarty oczywiście! Wiesz, kiedy słyszę TZWM natychmiast kojarzę ten konkretny wers bo to klasyk właściwie. Nie ulega wątpliwości, że nastał czas powrotów Panowie; HST, Pęku, Joka, a teraz TZWM - to tylko kilka ksywek, które przychodzi mi akurat na myśl. Dobrze? Źle? Na pewno trzeba to rozpatrywać indywidualnie dlatego też dzisiaj na głośnikach Treści z Wielkiego Miasta. Uwaga! Będzie recenzja!

RECENZJA: Polska Wersja "Powrót do przeszłości"

http://rapbiznes.blogspot.com/2014/01/recenzja-polska-wersja-powrot-do.html
Czwartek wieczór, na dworze piździ -20 stopni, a na TVP2 "Powrót do przeszłości 2" - lubię te filmy. A propos, to pamiętam taką akcję sprzed laty. Łeba - wakacje 1998, pogoda się zepsuła, szybki transfer z plaży do centrum. Przypadkowo trafiam na prowizoryczną wystawkę kaset magnetofonowych na leżaku wypoczynkowym. Trzech typów w kapturach, czarno-biała okładka. Co? "Skandal"? Trafia mnie, kupuję - wrzucam na odsłuch. I jakkolwiek banalnie to zabrzmi był to pierwszy dzień reszty mojego życia. Już nic nigdy nie było takie same. Minęło 16 lat, a ja niczym Marty McFly podróżuje Delorean'em w czasoprzestrzeni. Niekiedy rozkminiam szaro-bure lata '90 i dzieciństwo, które przypadło na tamten okres. Molesta, Trzycha, ZIP Skład, Wspólna Scena i kozacki 1000 z Częstochowy - wraca wspomnień czar. Po co o tym piszę? To proste, "Powrót do przeszłości" Polskiej Wersji to współczesnych wehikuł czasu. Uwaga, będzie recenzja.