Już od dawna daleko mi do twardogłowego typa, który za "Chleb powszedni" dałby się pokroić, a "Skandal" traktował jako zbiór życiowych drogowskazów. Sytuacja zmieniła się diametralnie ale jeżeli czytasz RBB to wiesz również, że nie podoba mi się kierunek rozwoju poskiej sceny rap. I nawet nie chodzi tutaj o szeroko rozumiany progres, coraz szerszą formę czy też łączenie różnych gatunków muzycznych w ramach projektów rapowych. To są raczej naturalne zjawiska, które uzbrojone w odpowiednią jakość uszlachetniają tą kulturę. Mam raczej na myśli deficyt treści, przerost formy, chamski koniunkturalizm oraz bezczelne podpierdalanie patentów. Miliony wyświetleń robią takie gnioty, że co chwila łapię się za głowę. Dobrych rzeczy coraz częściej trzeba szukać w podziemiu lub na scenach lokalnych. Ponadto żyjemy w czasach maksymalnego szumu medialnego, gdzie treść nie poddawana cenzurze i zabiegom marketingowym ma jeszcze większą wartość. Dzisiaj zapraszam do sprawdzenia mojego wywiadu z reprezentantem Rzeszowa. Przed Wami Pluto, raper niezależny, który cytując klasyka "mówi jak jest".
RECENZJA: Pluto "Projekt Wilcze Zmysły"
Treści emitowane przez pudło ustawione naprzeciw mojej kanapy ostatnio wyjątkowo skutecznie podnoszą mi ciśnienie. Pstryk! Wyłączam! Medialna poprawność polityczna usprawiedliwia zboczenia odmienną orientacją seksualną, polityków mianuje mężami stanu, a patriotów wrzuca do jednego wora z chuliganami. Bez względu jaki jest Twój światopogląd na te rzeczy uważam to za patologię. Dlaczego teraz tym piszę? Bo Bogu dziękować Pluto nie ma pojęcia czym jest owa 'poprawność', puszcza w eter mocny materiał pozbawiony najmniejszej cenzury, który drapie tynki ze ścian. To największy atut tego LP, czy są inne? Sprawdź recenzję, zapraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

