RECENZJA: Flaszki i Szlugi "Nareszcie"

5! Długo myślałem nad tym jaką formę nadać recenzji poświęconej tak oryginalnej rzeczy jak "Nareszcie" FiS. Nie chciałem robić tego tak po prostu, zwyczajnie. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że mógłbym tutaj uskuteczniać dowolnej maści bełkot, mianując go tekstem dla ambitnych z pozorowanym drugim dnem oraz ukrytymi pseudometaforami. Czytając to, nie zrozumielibyście ani słowa ale paradoksalnie to ja zasiadłbym na przysłowiowym piedestale jako ą, ę "niezależny twórca". Skłamałbym gdybym napisał, że początkowo testując ten materiał nie miałem podobnych odczuć. W rezultacie myślę, że udało mi się dokopać do sedna sprawy po drodze otwierając kilka zamków. Fakt, niektóre z nich... wytrychem. 

WYWIAD: Flaszki i Szlugi "Muzyka złożona"



Flaszki i Szlugi to niebanalny projekt rapowy, który w dobie medialnego łajna próbuje przebić się ze swoimi nagraniami. Niespełna dwa miesiące temu światło dzienne ujrzała ich najnowsza produkcja zatytułowana "Chyba na pewno", którą miałem okazję recenzować w październiku. Piszę o tym, bo stała się wówczas rzecz precedensowa w historii mojego bloga. Otóż pierwszy i póki co ostatni raz rapowy album otrzymał ode mnie maksymalną notę 10/10. Po cichu liczę na to, że dzisiejszy wywiad przysporzy FiS co najmniej kilku nowych zajaranych słuchaczy. Dlatego też z nieskrywaną satysfakcją zapraszam do lektury! 

RECENZJA: Flaszki i Szlugi "Chyba na pewno"

Siemasz! Podziemie nie przestaje zaskakiwać. Sam Król Świata wysyła mi demo do sprawdzenia, które właściwie natychmiast trafia na odsłuch. Wszakże nazwa zobowiązuje, "Flaszki i Szlugi" człowieku! A jako, że od pewnego czasu mainstream zatrważa mnie swoją przewidywalnością zgłaszam permanentne zapotrzebowanie na dobre zwrotki. Problem polega na tym, że najpierw należy odseparować coraz liczniejsze grono łaków, którzy wpadli na bądź co bądź idiotyczny pomysł i... chwycili za mikrofon, bitmaszynę czy crossfader. Nieważne, łak to łak, także beka z lamusów. Do "Chyba na pewno" podszedłem z właściwą dla siebie rezerwą i sceptycyzmem. Jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie... sprawdź recenzję.