RECENZJA: Łona i Webber "Nawiasem mówiąc"

Dobry wieczór! Asertywnie dziś bo nie toleruję, ba! nienawidzę reklam i całego tego medialnego szumu. Złowrogie szkodniki myślą chyba, że łykam tą propagandę i zahipnotyzowany biegam po sklepach w poszukiwaniu ichniego szczęścia. No, nie biegam, nie mam hajsu czasu. I gdyby nie konsola do gier, którą odpalam od wielkiego dzwonu to czterdziestocalowy odbiornik ustawiony vis a vis mojej kanapy już dawno wybyłby stąd. Radia w aucie już nie mam. Nawiasem mówiąc najzabawniejsze są reklamy specyfików na potencje. Chyba jako jedyne serwując quazimetaforyczny przekaz wymagają od odbiorcy minimum intelektu. Podkreślam, minimum. Dlaczego teraz o tym piszę? Bo kolejne LP reprezentantów Szczecina w 'wymaganiach sprzętowych' ma zapisane: rozum, dystans i poczucie humoru. Ambitny rap?