RECENZJA: THS Klika "Dla dzielnic muzyka"

Dzisiaj coraz rzadziej jeśli w ogóle z utęsknieniem wyrywam kartki z kalendarza dzielące mnie od premiery rapowych albumów. Powodów jest co najmniej kilka. Przede wszystkich coraz częściej towarzyszy mi skądinąd mylne przekonanie, że słyszałem już wszystko co dobre i zwyczajnie nic jest w stanie mnie zaskoczyć. Z drugiej strony kiedy w Empiku sięgam po nową, często nieznaną produkcję koniec końców okazuje się ona słabym gniotem i równie szybko wybywa z mojego zbioru co do niego trafiła. Po wtóre nieco świadomie zakładam sobie klapki na oczy otaczając się gronem dobrze znanych i szanowanych przeze mnie twórców. Przez co ograniczam prawdopodobieństwo trafienia na wspomnianego gniota, choć niestety i tutaj się zdarzają. Dziś na tapecie THS Kilka "Dla dzielnic muzyka" - wyjątek potwierdzający powyższą regułę. Album, po który do pobliskiego sklepu w dniu premiery zgłosiłem się jeszcze przed personelem sprzedającym licząc, że będziesz to sztos na miarę kultowej dziś "Liryki chodnika". Uwaga, będzie recenzja!


RAPKOLEKCJA: THS Klika "Dla dzielnic muzyka"

Siemandero! Po pięciu latach przerwy Towarzystwo Haszyszu i Skuna wraca z nowym materiałem "Dla dzielnic muzyka". Czekałem mocno na ten album licząc po cichu na rapsy choć w części poziomem równające do "Liryki chodnika". I co? Recenzja za dni kilka... zdrówka!