Po ostatnich recenzjach manistreamowych albumów Tego Typa Mesa i Kuby Knapa przyszedł czas, by zejść do rapowego podziemia albo... nawet piętro niżej. Konrad Konczalski vel Konczal to typ, o którego dotychczasowej działalności scenicznej wiedziałem tyle samo, co o rozgrywkach piłki ręcznej w Albanii, znaczy nic, null, zero. Kto to? Co to? - zapytasz. Dwudziestoletni reprezentant Gdańska, który nagrał nielegal tytułowany i zapewne powodowany "Stanem wyższej konieczności". Celowo nie użyłem terminu "raper" bo cytując jedną z ostatnich wypowiedzi legendarnego Winicjusza to, że ktoś kopie piłkę pod blokiem nie oznacza, że jest piłkarzem. Analogia jest dość prosta. Przesłuchałem to dla was, wnioski poniżej.
RECENZJA: Alergeek "Magia"
Rozhermetyzowanie środowiska i sceny rapowej, które kilka lat temu stało się faktem było z jednej strony naturalnym następstwem rozwoju nowo powstałej kultury, z drugiej zaś bezpowrotnie przetrąciło jej kręgosłup i zburzyło dość stabilny system wartości, który towarzyszył jej przez lata. Ci bardziej postępowi twórcy odbierali to pozytywnie i na fali wznoszącej koniunktury zaczęli kosić hajs o jakim jeszcze półtorej dekady temu nikomu się nie śniło. I nawet nie samo zarabianie jest złe, wszelako cytujące TDF-a "nikt tu nie chce być biedak". To zrozumiałe szczególnie jeżeli robisz to na wysokim poziomie. Niestety sama możliwość szybkiego dorobienia się na rapie poskutkowała bardzo licznym zastępem niedojebanych przebierańców, którzy trawią tą kulturę od wewnątrz. I nawet jeżeli moje stanowisko nie jest dziś najpopularniejsze wśród raperów i dziennikarzy to spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie ilu z Twoich idoli robiłoby to dalej gdyby przestało się opłacać.RECENZJA: Flaszki i Szlugi "Chyba na pewno"
Siemasz! Podziemie nie przestaje zaskakiwać. Sam Król Świata wysyła mi demo do sprawdzenia, które właściwie natychmiast trafia na odsłuch. Wszakże nazwa zobowiązuje, "Flaszki i Szlugi" człowieku! A jako, że od pewnego czasu mainstream zatrważa mnie swoją przewidywalnością zgłaszam permanentne zapotrzebowanie na dobre zwrotki. Problem polega na tym, że najpierw należy odseparować coraz liczniejsze grono łaków, którzy wpadli na bądź co bądź idiotyczny pomysł i... chwycili za mikrofon, bitmaszynę czy crossfader. Nieważne, łak to łak, także beka z lamusów. Do "Chyba na pewno" podszedłem z właściwą dla siebie rezerwą i sceptycyzmem. Jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie... sprawdź recenzję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

