Najogólniej rzecz ujmując polscy raperzy nie są głupi i już wieki temu skumali co to za święto wypada corocznie 24 grudnia i to, że mama, siostra lub konkubina znowu pójdzie na łatwiznę kupując Ci jakiś kompakt pod choinkę. Albo nawet dwa. I mimo, że albumy Łukasza, Jacka czy Leszka schodziłyby jak świeże bułeczki sprzedawane w dowolnym czasie z pierwszej lepszej budki z pierogami, bez uprzedniej akcji promocyjnej. To śmiem twierdzić, że jest grupa MC's czy też samych wydawców, którzy bez skrupułów wykorzystują zjawisko przedświątecznej sraczki, by nabić kieszeń. I żeby było jasne, nie mam z tym najmniejszego problemu. Chcieliśmy kapitalizmu to mamy, a ostateczna decyzja dotycząca ewentualnego zakupu i tak przeważnie będzie po stronie kupującego. Nawet tego najbardziej zindoktrynowanego.
RECENZJA: Żurek "stylSTYL"
Osiedle, blokowisko, dzielnia, dystrykt czy rewir? - nie ma większego znaczenia jak zowiesz swoje najbliższe terytorium. Ważne natomiast, że wspomniane miejscówki stanowią integralny element rodzimych metropolii, miast i miasteczek. To małe autonomie wyposażone między innymi we własną walutę, hierarchię wartości, dialekt i dress code. Żyjące często własnym życiem, nierzadko spychane na margines społeczny są siedliskiem arcyciekawych ludzkich historii. I kiedy to piszę z tyłu głowy słyszę "Bloki szare identyczne bryły, spuścizna socrealistycznej kiły, gdzie byś nie pojechał osiedla są takie same, dzieci bloków bierzmy co nam obiecane". Żurek wziął sprawy w swoje ręce dając blokom zupełnie świeży Towar. Napisałem recenzję...
RECENZJA: Matis i DJ Lem "Getto umysłu"
Siemasz! Zupełnie bez znaczenia jest fakt, że "Getto umysłu" miało premierę w zeszłym roku. Praktyka na RBB jest taka, że jeżeli wygrzebie jakiś kozacki album nawet z obrośniętych gęstym kurzem lat dziewięćdziesiątych, którego dotychczas nie słyszałem (mało prawdopodobne) to również sieknę recenzję. A co! Kiedyś już o tym pisałem, także bez dubli. Matis to original rudeboy ze Świętego Miasta, reprezentant CentrumStrony, z którą wygrał pierwszą edycję ŻywegoRapu. Mocny zajawkowicz, MC i producent w jednej osobie wspierany przez DJ Lema puszcza w eter boombap rodem z lat dziewięćdziesiątych, który buja jak siemasz. Zapachniało stara szkołą? I słusznie! Sprawdzaj...
RANKING: Rap premiery 2015
RANKING: Podsumowanie #hot16challenge
Od pamiętnej szesnastki Solara, która zapoczątkowała ogólnokrajowe zawody rapowe #hot16challenge minęło przeszło dwa miechy. To dobry czas na podsumowanie tego zamieszania. Przyznam, że początkowo miałem kompletnie położoną lachę na ten łańcuszek życzeń i nominacji. Koniec końców liczba raperów, która zaangażowała się w ten proceder zobligowała mnie do pochylenia się nad tematem. Wiesz co? Zawsze cieszę się z publikacji kolejnego teksu na RBB ale dziś moja radość jest podwójna, a może nawet potrójna. Dlaczego? Ufff... przygotowując to zestawienie przesłuchałem prawdopodobnie wszystkie "szesnastki" dostępne w internetach. Wiadomo, zdarzają się kocury, niestety większość stanowią jebane rapowe wypociny, które przyprawiały mnie o ból głowy. Dość, sprawdź co dziś przygotowałem!
RECENZJA: RakRaczej "System Crack"
Z raperami jest trochę jak z psychiatrami, psychologami i całą tą zabawną świtą. Pierwsi do dawania rad innym, nie ogarniają własnego podwórka. Na polskiej rap scenie zastosowanie znajduje również teoria mówiąca o tym, że przeciętny słuchacz jest znacznie inteligentniejszy od przeciętego rapera. Jak sam widzisz nienajlepiej świadczy to o rapgrze. Bogu dziękować, że są jeszcze takie mordy jak RakRaczej. Zapytasz co wyróżnia trójmiejskiego MC spośród tego motłochu? O tym w recenzji. Zapraszam.
RECENZJA: DJ Eprom & Sensi "Boom Bap Boogie"
Jest tak! Przecięty odbiorca rapu w Polsce nie ma zielonego pojęcia o istnieniu jakiegoś tam DJ Eproma, a Sensi kojarzy mu się z rośliną doniczkową, a niżeli MC. Dokładnie w tym miejscu RBB wjeżdża z buta pełniąc rolę belfra budzącego świadomość u przeciętnego Janusza. Wrrr! Zrobiło się poważnie, a miały być cycki, kurwa! - pomyślała połowa czytających to gimbusów wciskając czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu ekranu. Z Bogiem! Taka sytuacja, a ja konsekwentnie leję olej do pustych głów statystów robiących tło dla polskiej rapgry. Dość marudzenia, recenzja!RECENZJA: Sarius "Blisko leży obraz końca"
Dawno temu był 1000, wczoraj zaskoczył Żyto, a dziś z buta wjeżdża Sarius. Nie wiesz co chodzi? Miasto Częstochowa, bynajmniej nie święte w ostatnim czasie. Rodzimy rap na częstochowskich osiedlach ma się doskonale. Pomimo, że od czasów kultowego "Się przyjęło" 1000 minęło półtorej dekady rap zajawka na południu kraju nie gaśnie. Nawet jeśli słuchacze mogą narzekać na deficyt legalnych produkcji ze Świętego Miasta, to zdecydowanie na plus wpisuję klimat i charakter tamtejszych rapsów. Porównałbym to zjawisko do radomskiej sceny. Kiepska sytuacja gospodarcza i stopa bezrobocia (przekraczająca 20%) zmienia się wprost proporcjonalnie do poziomu tamtejszych MC's. Mówiąc krócej: im w mieście biedniej tym rapują lepiej. Wróćmy do meritum, Sarius to 21-letni bokser junior, który przy wsparciu DJ Eproma zadebiutował LP "Blisko leży obraz końca". Uwaga będzie recenzja!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






