Dziesięć albumów studyjnych figurujących w dyskografii Wojtka Sokoła stanowi doskonałe potwierdzenie teorii, według której raper
"musi się zmieniać, by jakim jest się pozostać". Różnorodność liryczna i stylistyczna w ramach, której raper-biznesmen kreował swoje nagrania na przestrzeni ostatnich dwóch dekad była naprawdę imponująca. Od surowych ulicznych wersów z przełomu wieków, przez mocną elektronikę spod szyldu pierwszego TPWC, aż po wiersze Różewicza interpretowane w duecie z Hadesem. Ogólnie rzecz ujmując... dużo tego. W kwietniu trzynasty dzień miesiąca przypadł na piątek, a jak wielu z Was wie to właśnie tego felernego dnia ukazać ma się pierwsze pełnowartościowe solo Wojtka. Piątek trzynastego był i się zmył, a albumu ani widu, ani słychu. Dlatego dzisiejszy tekst dedykuję wszystkim zniecierpliwionych słuchaczom i informuję, ze następny
"trzynasty" już w lipcu.