Falcon1 & DJ Kebs "Elementarz" rozwiązanie zagadki

"Elementarz" obok solówki Wojtka Sokoła to najlepsze, co w ostatnich miesiącach mogło przydarzyć się rodzimej rapgrze. Oto w zalewie dukających YouTube'rów, Lil Young'ów i ich miałkich nagrań dostaliśmy perłę, która na dzień dobry wpisała się do kanonu polskich rap klasyków. "Elementarz" to projekt wielowymiarowy. Z jednej strony to materiał po brzegi wypełniony sentymentami i folołapami nawiązującymi do nagrań, które stanowią dziś fundament naszej kultury. Z drugiej zaś mańki to swoiste kompendium wiedzy dla świeżaków, którzy od niedawna obcują z tym gatunkiem. W praktyce słucha się tego wprost doskonale, sample przepływają jeden po drugim tworząc bardzo spójną całość pomimo niemałego zróżnicowania stylistycznego. 


RECENZJA: Eldo "Psi"

Polska 2017, moja diagnoza społeczna. Życie konsekwentnie depcze wyobraźnie, sumienia coraz intensywniej zasypuje gruz, a kokon zamykający nas w pseudobezpiecznej materialnej czasoprzestrzeni z roku na rok staje się coraz grubszy, niemal hermetyczny. Młotek i dłuto już dawno nie są w stanie przebić tego pancerza. Wrażliwość poszła się jebać razem z walką o demokrację, której nigdy tu nie było. Układy scalone zastąpiły serca, kalkulatory mózgi, a obiektywizm nie towarzyszy nam nawet przy wyborze proszku do prania. Indoktrynacja wszechobecna. Raperzy swagerzy w ortalionowych piździrurkach kserując czarnoskórych braci krzyczą jeszcze głośniej mając coraz mniej do powiedzenia. Kurwa mać! Czy tylko ja tak to widzę? 

RANKING: 33 najdroższe rapowe płyty CD | 2016

Siemasz! Kiedy jacyś trzeciorzędni znajomi dowiadują się, że prowadzę bloga z zaciekawieniem pytają - Łukasz, ile na tym zarobiłeś? Hmm... czekaj niech policzę. Nic! Kur**! Wtedy zazwyczaj jedna sekunda zamienia zaciekawienie w konsternacje i po chwili niezręcznego milczenia pada kolejne pytanie - To po co to robisz? I tutaj zawsze mam dylemat, czy tłumaczyć głąbom, że nie wszystko dla hajsu, a moc zajawki to piękna sprawa. Czy też odpuścić i skontrować - A co u Ciebie? Pozornie błaha scenka, a pokazuje jak nam się w dupach poprzewracało. A tobie ile zapłacili za przeczytanie ostatniej książki lub spacer z rodziną? Nic? To po co to robisz? 

RECENZJA: Eldo "Chi"

Z Leszkiem to jest taka sytuacja, że długie lata przekonywałem się do jego twórczości. Dziś to ja przekonuję innych ale... od początku. Choć "EP" i "Światła miasta" Grammatika to dziś rapowe klasyki, które na przełomie wieków często gościły w moim walkmanie to życia bym za te produkcje nie oddał. Generalnie wiesz, beka była z Eldoki w tamtym okresie. A to zebrał baty od TDF-a w Płocku, za rolę w "Blokersach" nominacji do Oscara nie było, do tego zdarzały się jakieś pseudofristajle w konwencji Kop Robo, które gimbaza katuje po dziś dzień. Po co? Nie wiem. Środowisko również sukcesywnie zwiększało dystans do Leszka, trochę niesłusznie uważam. Ale taka to już jest pożal się Boże "wspólna scena", ogólnie wesoło nie było. Kilka lat później "Eternia" i "CKCUA" były niczym subtelny liść na japę polskiej rap sceny gotującej się we własnym mocno sfermentowanym sosie. Każdy kolejny LP Eldo umacniał jego wysoką pozycję w rapowej układance. Po czterech latach milczenia raper "przemówił". Uwaga, będzie recenzja!

RAPKOLEKCJA: Dobre rapy za półdarmo

Witaj! Nie, nie będzie to reklama żadnej wytwórni fonograficznej, czy też sklepu z płytami. Choć pewnie gdyby któryś z wyżej wymienionych organów chciał przekazać mi jakiś becel w ramach współpracy marketingowej to jestem otwarty na wszelkie propozycje. Do meritum. Dzisiaj zadajemy kłam tezie stawianej przez szeroką grupę skąpiradeł, którzy twierdzą, że ze względu na nazbyt wysokie ceny legalnych albumów nie stać ich na poszerzanie własnych rapkolekcji. Fałsz, ściema, nieprawda. Dowód? Allegro, gdzie specjalnie dla Was przekopałem tysiące aukcji, by wybrać najciekawsze tytuły w najbardziej atrakcyjnych cenach. Sprawdzaj!






RANKING: 10 najdroższych rapowych płyt CD | 2013

Dobry dzień! Odwołując się bezpośrednio do tytułu mojego bloga raz na jakiś czas wypadałoby poruszyć temat hajsu. No i proszę... dziś wrzucam zestawienie 10 najdroższych polskich płyt rapowych. Mowa oczywiście o płytach kompaktowych, winyle zostawmy na inną okazję. O tym, że trudne jest życie kolekcjonera legalnych albumów wie chyba każdy. Przykład: 10 premier w miesiącu i każdą musisz mieć. Prosty rachunek: suma około 300 plnów i hajs się nie zgadza. Muka! A co w sytuacji kiedy za jeden z klasyków trzeba zapłacić ponad 400 złotych? Załamka! Pozostają empetrójki albo YouTube. Przyznam, że i jak niechętnie wyskakiwałem z hajsu na rzecz zakupu kompaktu droższego niż jakieś 60-70 złotych. Z prostej przyczyny wolałem kupić dwie lub trzy nówki. Ale bywało różnie....