Siemasz! Poziom zajarania się jakimś albumem, produkcją czy nawet pojedynczym numerem jest wprost proporcjonalny do czasu, w którym widnieje on na mojej playliście. Banał? Pewnie tak ale idea ta pozwoliła mi pozbyć się rzeszy podupadłych rap krążków sprzed lat, których odsłuch dzisiaj powodował we mnie konwulsje. Tak to już jest, że odchodzi stare, a przychodzi nowe. Niestety proporcje tej "wymiany pokoleniowej" wydają się być mocno zachwiane. Na szczęście pojawiło się światełko ogień w tunelu, z którego na pełnej zajawie wyjeżdża Somp WPL z nowym materiałem. "Niewidzialny" jest niczym respirator, który raper podłącza co poniektórym raperom przypominającym momentami zgredów z oddziału geriatrycznego, którzy założyli sobie fanpage na FB i myślą, że są fajni. Nie są - jeśli rozumiesz analogie. Wracając do pierwszego akapitu Somp w moim odtwarzaczu ma pozycje pole position.
