Siemasz! Podziemie nie przestaje zaskakiwać. Sam Król Świata wysyła mi demo do sprawdzenia, które właściwie natychmiast trafia na odsłuch. Wszakże nazwa zobowiązuje, "Flaszki i Szlugi" człowieku! A jako, że od pewnego czasu mainstream zatrważa mnie swoją przewidywalnością zgłaszam permanentne zapotrzebowanie na dobre zwrotki. Problem polega na tym, że najpierw należy odseparować coraz liczniejsze grono łaków, którzy wpadli na bądź co bądź idiotyczny pomysł i... chwycili za mikrofon, bitmaszynę czy crossfader. Nieważne, łak to łak, także beka z lamusów. Do "Chyba na pewno" podszedłem z właściwą dla siebie rezerwą i sceptycyzmem. Jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie... sprawdź recenzję.
RECENZJA: Tede "#kurt_rolson"
#
#kurt_rolson,
Abel,
Kurt Rolson,
recenzja,
Setka,
Sir Michu,
Tede
"Uwaga! Za chwilę zacznie się impreza. Prosimy odsunąć się od głośników gdyż możliwe jest ostre pierdolnięcie. Gotowi? To zapierdalamy." Ten fragment introdukcji do kawałka "Mój klub" (#kurort_rolson), który cytuję tytułem wstępu mogłoby posłużyć za recenzję powyższej produkcji. Ogólnie rzecz ujmując 'pierdolnięcie' to słowo klucz w kontekście jedenastego LP od TDF-a. Dzieje się nadspodziewanie dużo, po "Elliminati", które zutylizowałem po pierwszym odsłuchu ze względu na nieprzyswojenie materiału nic na to nie wskazywało. Natomiast sam "#kurt_rolson" zapowiadał się jeszcze gorzej. Muka, błąd, nieprawda i zaskoczenie całkowite. Jeżeli przymiotnik "pojebany" może mieć również pozytywny oddźwięk to właśnie tym mianem określiłbym powyższy album. Dlaczego? Sprawdź moją recenzję albo posłuchaj nagrań.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

