RECENZJA: Polska Wersja "Notabene"

Siemasz! Pisząc recenzję "Powrotu do przeszłości" PW przeszło dwa lata temu nie przypuszczałem, że ten album 'zostanie ze mną' aż po dziś dzień. Tymczasem dwadzieścia sześć miesięcy później Jano i Hinol na stałe zagościli na mojej playliście trwale wpisując się do kanonu stołecznych rap klasyków. Tak się teraz porobiło, że w życiu częściej aniżeli na premiery płyt czekam, aż zobaczę mojego syna po pracy lub przyjdzie wiosna, przyszła. Tym razem było nieco inaczej. Przeciągająca się premiera "Notabene" i mocne single promujące album powodowały we mnie coraz większy głód rap nagrań spod szyldu PW oraz co gorsza mimowolny wzrost oczekiwań co do tego projektu. I o ile nerwowe przebieranie nogami przypomniało mi sentymentalne, złote lata rodzimej rapgry, to rosnące wymagania mogły w efekcie okazać się odpowiednikiem góry lodowej, na której swoją przygodę zakończył Titanic.