Pierwotnie post ten miał dotyczyć najlepszych okładek polskich rap albumów. Skąd ta zmiana? Bo wolimy dissować niż propsować. Otóż nie! Poziom coverów na polskiej rap scenie jest mizerny, większość robiona jest bez patentu i traktowana jako pańszczyźniana konieczność. Zdarzają się również ksera zza oceanu ale o tym nie dzisiaj. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie należy "oceniać książki po okładce" dlatego na wstępie zaznaczam, że większość (dokładnie 4 z 5) albumów prezentowanych w rankingu propsujemy. Nie mniej jednak mają chujowe okładki. Dobra starujemy....